AIDS

Sławomir Gromadzki

 

Zespół nabytego braku odporności (ang. Acquired Immune Deficiency Syndrome) to końcowe stadium zakażenia wirusem HIV. AIDS charakteryzuje się bardzo niską ilością limfocytów T (CD4) układu immunologicznego (odpornościowego), co prowadzi do np. nowotworów, grzybic, zapalenia płuc itp. mogących zakończyć się śmiercią pacjenta. Wirus HIV przenosi się poprzez: kontakt zakażonej krwi z krwią lub błoną śluzową, np. używanie tej samej igły, narzędzi dentystycznych itp., kontakt seksualny, dot. także kontaktów oralnych, przeniesienie z matki na dziecko. Po zakażeniu wirus HIV atakuje limfocyty T, szczególnie te, na których występują antygeny CD4 (tzw. limfocyty T4). Wirus w żywej komórce dokonuje procesu odwrotnej transkrypcji. Przy pomocy enzymów zapisuje informację genetyczną ze swojego RNA do DNA limfocytu T4, który w konsekwencji tego procesu przekształca się w „fabrykę” wirusów HIV. Od momentu gdy wirus powiela się w komórce limfocytu, czyni ją niewidzialną dla układu odpornościowego. Oprócz tego na powierzchni zarażonego limfocytu T wirus umieszcza białka uśmiercające każdą zdrową komórkę limfocytu T, która zbliży się do niej.

Czas od chwili kontaktu z wirusem, do momentu, w którym można zdiagnozować infekcję za pomocą typowych testów trwa około sześciu tygodni. W ciągu kilku dni po zakażeniu może rozwinąć się choroba trwająca do kilku tygodni. W tym okresie występują objawy ogólne takie jak powiększenie węzłów chłonnych, podwyższona temperatura i inne grypopodobne symptomy. Stwarza to podwójne niebezpieczeństwo, ponieważ chory zazwyczaj nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest zakażony, a poziom wirusa we krwi osiąga bardzo wysokie wartości, co ułatwia jego dalsze rozprzestrzenianie się. Po dość długim okresie bezobjawowym (trwającym nawet kilkanaście lat) zaczynają pojawiać się objawy uszkodzenia układu immunologicznego. Pacjent zapada na choroby, które u ludzi nieposiadających uszkodzonego układu odpornościowego nie występują. HIV jest w stanie szybko się adaptować i zmieniać formę, co jest kluczem do jego przetrwania.

HIV poza organizmem człowieka ginie pod wpływem typowych środków odkażających. Wirusa zabija już podgrzewanie do temperatury 56ºC przez pół godziny.

Pozytywny wynik testu na obecność wirusa HIV nie oznacza jeszcze, że osoba jest chora na AIDS. Oznacza on natomiast, że osoba jest narażona na działanie wirusa HIV, czemu dowodzi obecność przeciwciał tego wirusa we krwi.

Obecność wirusa HIV często nie wystarcza do zachorowania na AIDS. Osoba zarażona wirusem HIV musi dodatkowo osłabić swój układ obronny przez pesymizm, stosowanie używek (narkotyki, papierosy, alkohol, kawa, czekolada, herbata, cola itp.), brak ruchu, spożywanie pokarmów takich jak: słodycze, czekolada, sery żółte, pokarmy mięsne i nabiałowe, itp. Jeżeli jednak osoba zarażona wirusem HIV prowadzi wybitnie zdrowy styl życia, przechodzi na dietę wegańską, myśli pozytywnie, codziennie wychodzi na energiczny spacer na świeżym powietrzu wówczas wirus HIV nie odważa się zaatakować silnych limfocytów T. Pozostaje w organizmie w formie utajonej i choroba się nie rozwija. Według najnowszych badań niewykluczone jest także, że sprawny system obronny jest w stanie nawet unicestwić wirusa HIV.

Faktycznie na AIDS choruje jedynie ok. 50 % osób zarażonych wirusem HIV, co świadczy o tym, że pozostałe osoby, które również zostały tym wirusem zarażone nie zachorowały na AIDS, ponieważ posiadają sprawny system obronny. Istnieją przypadki osób będących przez wiele lat nosicielami HIV, u których nigdy nie stwierdzono żadnych objawów braku odporności. Uznaje się, że szanse na rozwój AIDS u osób zakażonych wirusem HIV są większe, jeżeli w momencie infekcji i później działanie systemu odpornościowego jest silnie tłumione przez niezdrowy styl życia, dodatkowe infekcje itp. Ryzyko wystąpienia AIDS jest proporcjonalne do stopnia osłabienia systemu odpornościowego. AIDS może uniknąć nawet nosiciel HIV należący do grupy wysokiego ryzyka pod warunkiem, że jego system odpornościowy jest sprawny. Wiele tysięcy nosicieli wirusa HIV nie wykazuje objawów AIDS. Co ciekawe, można także znaleźć ludzi, którzy nie mają już przeciwciał HIV a byli w przeszłości nosicielami HIV Środowisko medyczne nie może tego faktu wytłumaczyć, a lekarze często badają krew takich osób, jak gdyby nie wierzyli, że wirusa już nie ma. Na świecie żyją tysiące osób, które przeżyły AIDS, i które nie wykazują żadnych symptomów i prowadzą zupełnie normalne życie przez wiele lat po wykryciu u nich obecności wirusa HIV.

ZALECENIA

Należy koniecznie sunąć z diety pokarmy mięsne oraz nabiałowe, słodycze, ciasta, napoje gazowane, używki (alkohol, papierosy, narkotyki, kawa, cola, czekolada, herbata itp.), ostre przyprawy, marynaty, ocet, żywność z dodatkami i środkami koloryzującymi, przetwory z białej mąki oraz inne rafinowane produkty, tłuszcze nasycone, rafinowaną sól, cukier i produkty zawierające cukier, wszystkie białka zwierzęce, a także wszystkie produkty zawierające kofeinę. Unikać leków syntetycznych, które zawsze obciążają wątrobę i często osłabiają układ obronny (np. antybiotyki).

Jak najwięcej przebywać na świeżym powietrzu i odpoczywać, a także umiarkowanie korzystać ze słońca, gdyż jego wpływ usprawnia układ obronny oraz odtruwa organizm.

Unikać należy zbyt częstego współżycia seksualnego, gdyż brak umiaru w tym względzie prowadzi do dużych niedoborów cynku, przez co system obronny oraz nerwowy nie są w stanie prawidłowo funkcjonować.

Najbardziej destruktywne czynniki, osłabiające funkcję odpornościową to: nadużywanie alkoholu i narkotyków, pesymizm, niezdrowa dieta oraz zbyt aktywne życie seksualne.

Dieta musi być wyłącznie wegańska (całkowicie roślinna) połączona z codziennymi ćwiczeniami, głębokim oddychaniem, radosnym usposobieniem, pozytywnym myśleniem, codzienną lekturą Słowa Bożego oraz modlitwą. Niestety problem polega na tym, ze większość ludzi ma ogromny problem ze stosowaniem wspomnianych zaleceń, a nawet jeśli je stosuje to nie robi tego z przyjemnością. Żeby to zmienić konieczne jest "nowonarodzenie się" (narodzenie się z Ducha Świętego). W wyniku tego doświadczenia w takiej osobie zaczyna mieszkać sam Duch Święty, który powoduje, że zdrowy styl życia i wspomniana dieta zaczynają sprawiać coraz większą radość. Jeśli to wspaniale i najważniejsze doświadczenie (nowonarodzenie), bez którego - według słów Zbawiciela - "nikt nie może ujrzeć Królestwa Bożego", nie stało się jeszcze Twoim udziałem, to gorąco zachęcam do lektury ksiązki „Droga do Chrystusa”, która znajduje się na stronie www.nadzieja.pl/ksiazki/index.html

Jeśli chodzi naturalne środki pomocne w przypadku osób zarażonych wirusem HIV oraz chorych na AIDS to należy stosować (najlepiej jednocześnie) następujące środki: Special Two, Koci Pazur na zmianę z Pau d'Arco, Boracelle, Fenomen natury, Glyconutrients, Świeżo zmielone nasiona lnu – 2 razy dziennie 1 dużą łyżkę z posiłkami, Aloe vera - zawiera karizynę, która opóźnia rozwój i rozprzestrzenianie się wirusa HIV Rapaholin, Syligran, Sylimarol, mieszanki ziołowe lub tabletki ziołowe usprawniające pracę wątroby, Czarna rzodkiew, mniszek lekarski. W/w środki osłaniają wątrobę, odtruwają ja i pomagają w regeneracji, a także oczyszczają krew. Wątroba jest organem odtruwającym i w tym przypadku musi działać wyjątkowo sprawnie. W/w środki należy stosować według wskazań zamieszczonych na ulotce lub opakowaniu. Hormon DHEA (dehydroepiandrosteron) - może poprawiać działanie systemu odpornościowego i przeciwdziała starzeniu się. Jego działanie jest podobne do działania melatoniny. Polisacharyd występujący w grzybie maitake zwalcza jest pomocny w zwalczaniu wirusa HIV. Czosnek i cebula znane są ze swoich antywirusowych właściwości.

SYBERYJSKA MIKSTRURA Z CZOSNKU I SOKU Z CYTRYNY

Rewelacyjny specyfik, który jest bardzo popularny na Syberii. Daje on podobno wspaniale wyniki w leczeniu bezsenności, chorób górnych dróg oddechowych, chorób serca, nadciśnienia, miażdżycy, cukrzycy, słabej odporności, lambliozy, kandydozy, schorzeń skórnych, trądziku itp. Są takie osoby, które w przypadku bezsenności regularnie stosując ten środek, już po 10 dniach od chwili rozpoczęcia kuracji, zasypiają wieczorem na siedząco. Aby przygotować tę miksturę, należy wycisnąć sok z 24 cytryn i zrobić miazgę z 40 dkg czosnku. Wlać to wszystko do litrowego słoja i nie zakręcać go tylko przykryć gazą i umieścić w ciemnym i chłodnym miejscu, pozostawiając w celu sfermentowania na 14 dni. Po upływie tego czasu należy zawartość słoika przecedzić zlewając ja do małych, zakręcanych słoików, które należy przechowywać w lodowce. Przed użyciem zawsze wstrząsnąć ten roztwór i przeciw bezsenności zażywać 1 raz dziennie po 1 malej łyżeczce z 1/2 szklanki wody cieplej przed snem, przez 2 miesiące. Efekt uzyskuje się po ok. 10 - 12 dniach.

Inhibitory proteazy – leki, które przyłączają się do enzymu wirusowego zwanego proteazą i blokują jego działanie. Jeżeli proteaza nie ma możliwości normalnego działania, wirus HIV nie może się rozmnażać. Ta kategoria leków stwarza wielkie nadzieje na leczenie infekcji HIV, na co wskazują wyniki przynajmniej niektórych badań. Spośród naturalnych źródeł inhibitorów proteaz najlepszym wydają się być przetwory z soi.

Osoby chore na AIDS mają zwykle niedobór wagi ciała i często stykają się z problemami związanymi z nieprawidłowym przyswajaniem pokarmów. Z tego powodu należy do każdego posiłku (wegetariańskiego) spożywać po 1 dużej łyżce otartych nasion kozieradki z np. miodem, gdyż zwiększa ona przyswajalność składników odżywczych (szczególnie białka) i wzmacnia układ obronny.

Standardowe podejście do leczenia HIV koncentruje się na stosowaniu leków, które próbują blokować rozmnażanie się wirusa. Leki syntetyczne stosowane przeciwko wirusowi HIV działają poprzez zajęcie miejsca jednego ze składników wirusa w momencie jego rozmnożenia, co blokuje próbę reprodukcji wirusa. Leki te wydłużają okres przeżycia i opóźniają postępy choroby przynajmniej u niektórych osób. Niestety wadą stosowania tych leków jest ich toksyczność (szczególnie w przypadku AZT), a także nieprzyjemne skutki uboczne. Ponadto z czasem, najwcześniej po roku od rozpoczęcia terapii, wirus uodparnia się na te leki. W związku z tym o wiele lepszym rozwiązaniem jest koncentrowanie się na zdrowym stylu życia oraz naturalnych opisanych w niniejszym opracowaniu metodach i środkach.

Oprócz wymienionych w niniejszym opisie wskazówek koniecznie należy zapoznać się z treścią następujących opracowań:

CZY MOŻNA WYLECZYĆ SIĘ Z AIDS? Jest to niezwykle interesujący (niżej zamieszczony) wykład, którego autorem jest dr Sang Lee.

CHOROBY AUTOIMMUNOLOGICZNE. Wprawdzie AIDS nie zalicza się do tych chorób, ale oba przypadki maja ogromny związek z układem obronnym i lektura tego materiału uświadamia jak niezmiernie ważne jest nastawienie psychiczne i styl życia.

WOLNI OD UŻYWEK,

DEPRESJA. Zastosowanie podanych tu zaleceń pomoże skutecznie wzmocnić i uspokoić system nerwowy, który ma ogromny związek z systemem obronnym.

CHOROBY GORNYCH DROG ODDECHOWYCH Sławomir Gromadzki zielarz@nadzieja.pl

UWAGA!

Informacje o wymienionych w opracowaniu ziołolekach oraz sposób ich zażywania znajdują się w dziale ARTYKUŁY w temacie ZIOLOŁEKI. Środki te można nabyć w niektórych sklepach zielarskich bądź zamówić za pobraniem pocztowym (płatne przy odbiorze) w sklepie zielarsko-medycznym "Leki z Bożej Apteki" (Szczecin):

EMAIL: sklep.zielarski@onet.eu

TEL: 091 433 85 38

Aby leczenie opisanej tutaj dolegliwości było kompletne należy koniecznie dodatkowo przeczytać treść wszystkich opracowań na temat zdrowia (znajdujących się w dziale ARTYKUŁY) a przynajmniej artykuł pt. ZASADY ZDROWIA, gdyż realizując podane tam zalecenia oraz odżywiając się wyłącznie według zawartych tam przepisów kulinarnych z czasem usunięta zostanie prawdziwa przyczyna dolegliwości a nie jedynie jej objawy.

Nie mniej istotne jest uważne wysłuchanie znajdujących się również na tej stronie cyklu wszystkich wykładów (audio) na temat zdrowia, gdyż w wyniku ich wysłuchania oraz zastosowania podanych podczas tych prelekcji zaleceń wiele osób uwolniło się od rożnych - często opornych na wcześniejsze próby leczenia - dolegliwości. Zachęcam do uważnego wysłuchania wszystkich tych wykładów bez względu na temat, gdyż w każdym z nich znajduje się wiele cennych informacji dotyczących zdrowia.

Niezwykle ważne jest codziennie powierzanie swojego życia i zdrowia Bogu, który jest w stanie dokonać o wiele więcej niż jakiekolwiek kuracje. Szczegóły na ten temat wyjaśnia we wspaniały sposób książeczka Droga do Chrystusa, którą gorąco polecam, i którą można znaleźć pod niżej podanym adresem internetowym: http://nadzieja.pl/ksiazki/droga/01_bezwarunkowa_milosc.html Serdecznie zachęcam do uważnej lektury tej książki, gdyż właściwe zrozumienie i akceptacja przedstawionych tam prawd doprowadzi do nowonarodzenia, a tym samym do uzyskania odpowiedniej motywacji oraz sił niezbędnych do przeprowadzenia radykalnych zmian w stylu życia, co jest podstawą, bez której nie ma mowy o trwałym uwolnieniu się od chorób.

Serdecznie zachęcam także do zapoznania się z lekturą książki Wielki Bój, po przeczytaniu której w moim życiu doszło do nowonarodzenia i przemian, których wcześniej o własnych silach nie byłem w stanie osiągnąć: http://www.czasdecyzji.pl/viewpage.php?page_id=7

Dr Sang Lee

CZY MOŻNA WYLECZYĆ SIĘ Z AIDS?

(Poniższa treść stanowi tłumaczenie wykładu, który został wygłoszony przez dr-a Lee)

AIDS, jak wiadomo, jest chorobą zakaźną i stanowi poważny problem, bo nie wiemy jeszcze jak unieszkodliwić wirusa, który tę chorobę wywołuje. Budowa wirusa jest bardzo prosta. Wszystko, z czego składa się wirus, to otoczka z białka, wewnątrz której znajdują się geny. Zatem, aby zniszczyć wirusa, wystarczy zniszczyć jego geny. Jeśli jednak zniszczymy geny wirusa, to niestety uszkodzimy też nasze geny. Z tego powodu, sposób ten nie może być brany pod uwagę. Dlatego AIDS jest jeszcze dzisiaj śmiertelną dla ludzi chorobą. Jeszcze 10 lat temu za taką całkowicie nieuleczalną chorobę uznawano raka.

Wprawdzie dzisiaj jeszcze nie rozwiązaliśmy problemu raka, ale wiemy przynajmniej, że komórki nowotworowe mogą ponownie stać się zdrowymi komórkami. Głównym powodem raka jest uszkodzenie genów w komórce. W wyniku tego uszkodzenia, gen jest zmieniony i anormalny. Jeśli jakaś kobieta wykryje w swojej piersi obecność guza, wtedy zaniepokojona udaje się do lekarza. Lekarz zaś zleca przeprowadzenie biopsji. Następnie, po zapoznaniu się z wynikami badań stwierdza, że jest to tylko łagodny guz. Guz nie jest złośliwy, co oznacza, że to nie jest rak. Obecność łagodnego guza świadczy o tym, że doszło już do pewnych uszkodzeń i zmian w genach. Dlatego guz taki określa się mianem nowotworu. Jest tak, ponieważ gen został zmieniony. W takiej sytuacji lekarz zwykle mówi: Proszę się nie martwić, to tylko łagodny guz. To prawda, że nie musicie jeszcze specjalnie wpadać w panikę, dlatego że jest to łagodna postać guza i komórki tworzące ten łagodny guz, mogą jeszcze stać się normalnymi komórkami. Uszkodzony gen zawsze może jeszcze stać się normalnym, zdrowym genem. Gen najlepiej reaguje na zdrowy styl życia, a szczególnie na miłość. Miłość niewątpliwie stymuluje geny, uaktywnia je i kontroluje. Limfocyty T są w stanie pokonać komórki raka. Te same limfocyty odpowiedzialne są za unieszkodliwienie wirusa AIDS. Jeśli nasze komórki T są słabe, wtedy ten łagodny guz może przerodzić się w złośliwego raka. Jeśli jednak wasze limfocyty T będą silne dzięki prowadzeniu zdrowego stylu życia, wówczas wszelkie zniszczenia w obrębie gena mogą zostać naprawione. W wyniku tego, chore i zmienione komórki, tworzące łagodny guz, ponownie staną się zdrowymi, normalnymi komórkami. Zatem wiemy już, że komórki tworzące łagodny guz mogą ponownie stać się normalnymi komórkami, to znaczy, że jakakolwiek zmiana w budowie gena może być odwracalna. A czy tkanka tworząca guz złośliwy może na powrót stać się zdrowa tkanką? Okazuje się, że nawet w tym przypadku jest to także możliwe! Fakt ten został potwierdzony przez naukowców. Moglibyśmy poświęcić temu tematowi cały wykład. A zatem dzisiaj uczeni wiedzą, że przynajmniej w warunkach laboratoryjnych, rak może być odwracalny. Jest to wspaniała wiadomość!

Stwierdzono też, że nasze słabe limfocyty T mogą stać się silnymi limfocytami. A wówczas takie silne limfocyty mogą pokonać komórki raka.

A jak jest w przypadku AIDS? Co oznacza skrót AIDS? W języku angielskim jest to skrót od słów: Nabyty Zespół Braku Odporności. Nabyty oznacza, że nie został odziedziczony. Świadczy to o tym, że kiedyś ten system obronny był dość silny. W pewnym okresie życia jednak, wystąpił brak odporności. W jaki sposób człowiek może nabyć ten brak odporności? Może to nastąpić w wyniku prowadzenia niezdrowego stylu życia. Bardzo tłusta dieta, brak ćwiczeń fizycznych, nadmiar stresu. To wszystko może bardzo osłabić wasz system immunologiczny. Naukowcy jednak w bardzo dziwny sposób wyjaśniają przyczynę powstawania AIDS. Według mnie AIDS można zdefiniować w następujący sposób: Jest to nabyty zespół braku odporności, spowodowany prowadzeniem niezdrowego stylu życia. Niestety, gdy uczeni próbują wyjaśnić przyczynę powstawania AIDS, to ich zdaniem do zachorowania dochodzi w ten sposób, że sam wirus po wtargnięciu do organizmu powoduje ten nabyty brak odporności. Spróbujmy nieco dokładniej to zagadnienie przeanalizować.

Odpowiedzmy sobie na pytanie, które z tych dwóch wyjaśnień jest prawdziwe? Dzisiaj w świecie nauki pojawiają się różne głosy na temat AIDS. Tradycyjny pogląd na ten temat wygląda mniej więcej tak: Jesteś zdrowy, ale pomimo tego do twojego organizmu wtargnął wirus AIDS. Następnie zaatakował on twój system immunologiczny wywołując w ten sposób brak odporności na różne choroby. Ciągle na coś chorujesz, bo twój system odpornościowy jest bardzo słaby w wyniku inwazji wirusa AIDS. Teraz zapadasz na takie choroby, jak pneumocystozowe zapalenie płuc. Zwykle na pneumocystozę nigdy nie chorują ludzie z normalnie funkcjonującym systemem obronnym.

Zapadają na nią tylko ci, których układ odpornościowy jest bardzo osłabiony. Dlatego ta choroba, czyli pneumacystozowe zapalenie płuc, najczęściej pojawia się u chorych na raka, którzy przeszli gruntowną radio lub chemio terapię. Duża dawka chemii czy napromieniowania po prostu zabiła ich limfocyty T, unicestwiając w tym samym czasie komórki raka. Z tego powodu system immunologiczny takiego chorego na raka pacjenta został tak bardzo osłabiony, że drobnoustroje powodujące pneumocystozę szybko rozmnażają się w płucach chorego. A gdy już pacjent zachoruje na ten rodzaj zapalenia płuc, wtedy bardzo trudno jest go z tego wyleczyć. Od dawna naukowcy starają się wynaleźć lek, który mógłby zabić wirusa AIDS. Dzisiaj wirusa powodującego AIDS określa się mianem wirusa HIV. Skrót ten w języku angielskim pochodzi od słów: Ludzki Wirus Braku Odporności. H I V. Interesujące jest to, że początkowo wirusa tego opatrzono skrótem: HTLV. Co oznacza: Ludzki Troficzny Wirus Limfocytów T. Wirus ten uwielbia atakować limfocyty T w organizmie człowieka. Dlatego właśnie jest to: Ludzki Wirus Limfocytów T. HTLV.

Według uczonych rozwiązaniem tego problemu może być tylko wynalezienie leku, który byłby w stanie zabić tego wirusa. I wprowadzili nawet do obrotu taki lek o nazwie AZT. Stosowano ten środek przez długi okres czasu, ale uznano, że nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Ze statystyk jasno wynika, że stosowanie tego leku właściwie niczego nie zmienia.

W międzyczasie pewien cieszący się wielkim poważaniem uczony, zaczął wysuwać pogląd, że tak naprawdę główną przyczyną AIDS nie jest tylko wtargniecie do organizmu człowieka samego wirusa HIV. Jego zdaniem wirus ten tak naprawdę ma tak samo ograniczone możliwości wywołania choroby, jak drobnoustroje powodujące pneumocystozę płuc. Oznacza to, że wirus HIV może wywołać chorobę tylko wówczas, gdy człowiek prowadzi bardzo niezdrowy styl życia. Powiedzmy, że cały czas pijecie alkohol. Ten alkohol bardzo osłabi wasz system immunologiczny. Podobnie, jeśli palicie papierosy lub zażywacie narkotyki. Nigdy natomiast nie spożywacie zdrowej żywności. To wszystko spowoduje, że wasz system obronny będzie bardzo słaby. Nigdy nie pijecie czystej wody, ale raczej kawę colę czy herbatę, co powoduje, ze wasza krew jest bardzo zanieczyszczona. Wasze limfocyty T stale wystawione są na wpływ nadmiernej ilości toksyn. Cokolwiek jecie zawsze zawiera konserwanty, sztuczne barwniki, chemiczne dodatki i ulepszacze. To wszystko wywiera bardzo szkodliwy wpływ na komórki T.

Spożywacie też duże ilości tłuszczu, chipsy, frytki oraz mięsne potrawy. Tłuszcz z tych produktów dostaje się do krwiobiegu, powodując jeszcze większe nasilenie procesu utleniania komórek i wówczas nie tylko tłuszcz, ale także proces utleniania komórek, wywiera szkodliwy wpływ na geny limfocytów T. To wszystko sprawia, że limfocyty T zmuszone są do egzystencji w bardzo nieprzyjaznym dla nich środowisku. I w końcu stają się bardzo słabe. Gdy potem zarazicie się od kogoś wirusem HIV, i kiedy wtargnie on do waszego organizmu, wówczas wirus zauważa, że trafił na bardzo dogodne dla jego rozwoju środowisko, bo wszystkie komórki T są słabe i wyczerpane. Widząc takie sprzyjające warunki wirus mówi: Hej! Komórki T są do niczego! To jest super miejsce, żeby się na stałe zadomowić! Tak wygląda prawdziwa przyczyna AIDS. I choć jest to niewątpliwie prawdziwy pogląd, to wymaga on naukowego uzasadnienia. Niestety dzisiaj takie wyjaśnienie przyczyny AIDS wzbudza jeszcze wiele kontrowersji. Bardzo znany wirusolog z Uniwersytetu Barclay w Kalifornii nazwiskiem Peter Duisburg. Typowy Niemiec. Ja uwielbiam tego człowieka! Osobiście odwiedziłem go kiedyś na Uniwersytecie Barclay. Pojechałem do niego, ponieważ jest on jednym z najwybitniejszych wirusologów w Ameryce a nawet na świecie. I ten człowiek powiedział: Nie! Sam wirus HIV wcale nie jest głównym powodem AIDS! To ludzie mają już słabe komórki T i z tego powodu wirusy AIDS, widząc, że limfocyty T są wyczerpane, są w stanie na dobre zadomowić się w takim organizmie. Uczony ten opublikował nawet swoje spostrzeżenia w bardzo prestiżowym czasopiśmie naukowym, wydawanym przez Państwową Akademię Nauk. Jak można było przypuszczać, pogląd ten wzbudził wiele kontrowersji. Kiedy sam to przeczytałem, od razu powiedziałem: Tak! To jest to! On ma rację! Istnieją nawet statystyczne dowody, potwierdzające ten punkt widzenia. Natychmiast więc zabrałem moją ekipę z koreańskiej telewizji i udałem się na Uniwersytet Barclaya, aby przeprowadzić wywiad z tym profesorem. Gdy on sam się o tym dowiedział, był bardzo szczęśliwy z tego powodu. Bo wtedy, a było to 5 lat temu, tak naprawdę nikt nie chciał go słuchać. Dlatego był bardzo szczęśliwy, że zechciałem do niego przyjechać razem z ekipa telewizyjna i wysłuchać go. Dzisiaj już wielu naukowców uznaje jego pogląd. Przyjechaliśmy więc do niego i przeprowadziliśmy z nim wspaniały wywiad. Okazało się, że jego punkt widzenia i moje zrozumienie tej kwestii doskonale do siebie pasują. Obaj uważamy, że człowiek może bardzo osłabić swój system obronny prowadząc niezdrowy tryb życia. Dzieje się tak w wyniku picia alkoholu, kawy, zażywania narkotyków, palenia papierosów, przeżywania stresów oraz stosowania niezdrowej diety. To wszystko sprawia, że komórki T są bardzo słabe. A gdy już zarazicie się wirusem HIV od kogoś kto już jest chory, wtedy wirus ten wnikając do waszego organizmu szczęśliwie sobie tam żyje, bo jest w stanie pokonać bardzo osłabione limfocyty T.

Nieprawdą jest jednak twierdzenie, że za każdym razem, gdy dochodzi do kontaktu seksualnego z nosicielem wirusa HIV, musi dojść do zarażenia się tą chorobą. Musi dojść do kontaktu, który spowoduje wymieszanie się krwi. Powiedzmy, że podacie rękę osobie chorej na AIDS. Czy to spowoduje zakażenie? Oczywiście, że nie. A jeśli obejmiecie taką osobę i uściskacie ją? Też nie! Wielu jednak ludzi odczuwa takie uprzedzenia i nieuzasadniony strach.

Jeden z moich przyjaciół jest kardiologiem i kiedyś miał pojechać na sympozjum naukowe do San Francisco. Ale nie pojechał tam, bo bał się korzystać z tej samej toalety, z której mógłby korzystać ktoś chory na AIDS. Nikt jednak nie może zarazić się tą chorobą poprzez korzystanie z tej samej toalety, z której mogą korzystać ludzie zarażeni tą choroba. Ludzie ciągle jeszcze przesadnie obawiają się tej choroby. Gdy chory na AIDS dostanie się do szpitala, wtedy technik czy pielęgniarka musi pobrać do badania próbkę krwi takiego pacjenta. W takich sytuacjach czasami dochodzi do wypadku. Gdy pielęgniarka pobiera krew, ktoś przechodzący obok potrąci ją i ona wbije sobie igłę w rękę. Wtedy faktycznie może to spowodować zakażenie, dlatego że krew zdrowej osoby zetknie się z krwią chorego. Jest to najbardziej prawdopodobny sposób zakażenia. Coś takiego stanowi nawet większe zagrożenie niż dziesięciokrotny kontakt seksualny. W Stanach Zjednoczonych jest ogromna ilość szpitali i takich wypadków z igłą w ciągu ostatnich dziesięciu lat było aż ok. 10 tysięcy. Ale spośród tych 10 tysięcy przypadkowo ukłutych igłą strzykawki osób, wirusem HIV zaraziło się tylko 5 % ! Tylko 5 % spośród tych 10 tysięcy staje się nosicielami. To, że ktoś jest nosicielem wirusa HIV, nie oznacza jeszcze, że jest chory na AIDS.

Nosicielstwo oznacza, że w organizmie człowieka zadomowił się wirus HIV, ale nie wywołał jeszcze choroby. Spośród zaś tych 5%, które stały się nosicielami, zaledwie mniej niż 1% osób, które doznały przypadkowego ukłucia skażoną igłą, zachorowało potem na AIDS? A co z tymi pozostałymi 99 %? Dlaczego w ich ciałach nie stwierdzono wirusa AIDS? Stało się tak, ponieważ w ich przypadku limfocyty T były jeszcze dość silne, żeby poradzić sobie z intruzem. Jak tylko wirus HIV wtargnął do ich organizmu, komórki T po prostu go zabiły. Z tego właśnie powodu tych 99 % zarażonych osób nie zachorowało.

Powiedzmy, że jestem zarażony wirusem zapalenia wątroby. Wtedy zwykle komórki T, starają się zwalczyć wirusa zapalenia wątroby, produkując przeciwciała potrzebne do walki z tym wirusem. Komórki T walczą z wirusem przez uaktywnienie komórek B, które wytwarzają przeciwciała, aby zniszczyć wirusa. Powiedzmy, że wirusem zapalenia wątroby zaraziłem się od mojej żony poprzez kontakt seksualny.

Ale pomimo tego objawy zapalenia wątroby u mnie nie wystąpiły. Po pewnym czasie lekarz ponownie zbadał moją krew i stwierdził brak śladów obecności wirusa zapalenia wątroby, ale zauważył obecność przeciwciał we krwi. Oznaczałoby to, że choć faktycznie zaraziłem się tym wirusem od żony, to mój organizm zdołał unicestwić tego wirusa przy pomocy przeciwciał. Problem jednak polega na tym, że w przypadku AIDS nie stwierdza się obecności przeciwciał.

Dlatego też trudno było uzasadnić prawdziwość naszej argumentacji na temat przyczyny AIDS. Naukowcy nie mogli zrozumieć, dlaczego pojawienie się w organizmie wirusa AIDS nie powodowało wytwarzania przeciwciał w organizmie. Z tego też powodu nie stosuje się żadnych szczepionek przeciw AIDS. Pomimo tego, że upłynęło już 20 lat, nadal nie posiadamy odpowiedniego programu szczepień przeciw AIDS. Jest tak, ponieważ wirus AIDS nie prowokuje systemu immunologicznego do wytwarzania przeciwciał.

Biorąc jednak pod uwagę dane statystyczne, z całą pewnością możemy stwierdzić, że zdrowi ludzie z silnymi komórkami T potrafią unieszkodliwić wirusa HIV. W nawiązaniu do tego, chciałbym pokazać teraz kilka slajdów. Obecnie naukowcy badają to zagadnienie, biorąc pod uwagę różne aspekty. Ostatnio w dziedzinie badań nad AIDS pojawił się nowy nurt.

To jest powierzchnia komórki T. A te niebieskie kropki, które są tu widoczne to wirusy HIV. To zdjęcie pokazuje jak wirusy HIV atakują komórkę T. Tu widoczne są zdrowe komórki T. A tutaj pokazano jak komórki T giną w wyniku zaatakowania przez wirusy HIV.

To jest makrofag a to jest komórka T. Makrofagi i kom. T potrafią komunikować się ze sobą. Makrofagi, jak wiadomo, są komórkami żernymi. Są jakby "padlinożercami". Krążą po całym ciele i pożerają wszelkie nieczystości.

Powiedzmy, że ten makrofag znajduje się gdzieś w okolicach wątroby. I tam trafia akurat na wirusy zapalenia wątroby. Makrofag ten pamięta dane na temat wirusa zapalenia wątroby dzięki np. szczepionce. W tej sytuacji makrofag kontaktuje się z komórką T. Dzwoni do niej i mówi: Chyba coś jest nie tak, bo trafiłem na jakichś dziwnych gości! I gdy tylko makrofag przekazuje informację komórkom T, one natychmiast się uaktywniają i szybko się rozmnażają przez podział swoich komórek.

Jest tak, ponieważ organizm potrzebuje ich wtedy więcej. Rozmnażają się więc a następnie udają do komórek B. Kontaktują się z komórkami B i proszą je, żeby też zaczęły się rozmnażać. I wtedy komórki B również rozmnażają się i uaktywniają. Zaczynają też przy tym wytwarzać te - zabarwione tutaj na żółto - przeciwciała. Przeciwciała zaś przyczepiają się do wirusów w ten sposób, co w konsekwencji zabija te wirusy. Stosowanie zaś szczepionek powoduje przyspieszenie tej reakcji systemu obronnego. Powiedzmy, że to jest szczepionka, która zostaje rozpoznana przez makrofagi. Wtedy ponownie cały ten proces powtórzy się.

W wyniku czego komórki T zapamiętują to wszystko, co jest konieczne, aby w przyszłości szybko pokonać wirusa zapalenia wątroby. Gdy następnym razem taki wirus wtargnie do waszego organizmu, wtedy komórki B potrafią szybko wytworzyć przeciwciała w celu unicestwienia wirusa. Tutaj widzimy specjalny rodzaj komórek T. Jest to komórka T zabójca.

A to jest tak zwana anormalna komórka. Dlaczego ona jest anormalna? Jest tak, ponieważ została ona zaatakowana przez wirusa HIV, albo np. wirusa zapalenia wątroby. W takiej sytuacji komórka T, która specjalizuje się w zabijaniu anormalnych komórek, przyczepia się do takiej komórki i zaczyna wytwarzać pewne niszczące enzymy i w ten sposób zabija tę komórkę. To jest komórka zabójca a to komórka pomocnik. Komórka pomocnik stymuluje komórki B do produkcji przeciwciał. Rola komórek pomocniczych polega na łączeniu się z anormalnymi komórkami.

Funkcjonują one podobnie jak komórki zabójcy. Gdy więc ta komórka pomocnik przyczepia się do tej anormalnej komórki przy pomocy receptora CD4. Oczywiście nie musimy rozumieć wszystkich tych szczegółów. Podaję te dane, bo następny slajd zawiera skróty CD4 i CD8. Skróty: CD4 i CD8 oznaczają pewien rodzaj receptora, przy pomocy, którego komórka pomocnik i komórka zabójca przyczepiają się do anormalnej komórki.

Ten slajd przedstawia stopień rozwoju AIDS wśród homoseksualistów uczęszczających do moczowo-plciowej kliniki medycznej. Według tych danych, na tysiąc homoseksualistów mieszkających w samym Londynie, 200 osób zachoruje na AIDS. A spośród tysiąca homoseksualistów mieszkających na przedmieściach Londynu, na AIDS zachoruje 50 osób. Chodzi tu o homoseksualistów płci męskiej. Tu natomiast brano pod uwagę osoby heteroseksualne, nie zażywające narkotyków. W obrębie miasta Londyn, na tysiąc takich osób, 7 zachoruje na AIDS. Na przedmieściach zaś zachorują tylko 3.

Wynika z tego, że osoby heteroseksualne, nie biorące narkotyków mają bardzo niski stopień zachorowalności na AIDS. Tutaj uwzględnione zostały osoby stosujące narkotyki dożylnie. Wśród tysiąca mieszkańców Londynu 20 osób zachoruje na AIDS, a poza Londynem 10 osób. Z danych tych wyraźnie wynika, że najwyższy wskaźnik zachorowań na AIDS mają homoseksualiści. Nie oznacza to jednak, że każdy homoseksualista musi zachorować na tę chorobę. Jest też bardzo dużo zdrowych homoseksualistów.

Nie chorują oni, bo prowadzą zdrowy styl życia i unikają niezdrowych pokarmów. Dlaczego wielu z nich nie choruje na AIDS? Jest tak, ponieważ nadal mają silny system obronny. To, że ktoś jest homoseksualistą, nie musi oznaczać, że zachoruje na AIDS. Jeśli jakiś homoseksualista prowadzi bardzo niezdrowy tryb życia i osłabia w ten sposób swój system odpornościowy, wtedy faktycznie ryzyko zachorowania jest duże. Dlaczego homoseksualiści łatwiej się zarażają?

Oczywiście jest tak, ponieważ dochodzi między nimi do anormalnych stosunków płciowych, określanych mianem stosunków analnych. Ten rodzaj współżycia seksualnego jest bardzo niebezpieczny. Naczynia krwionośne odbytu są bardzo delikatne i łatwo ulęgają pęknięciu na skutek tarcia. Dlatego odbyt jest o wiele mniej odporny na mechaniczne uszkodzenia, niż pochwa.

To właśnie sprawia, że homoseksualiści o wiele łatwiej się zarażają. Spójrzmy na to stwierdzenie: Badania nad AIDS przenoszą się na immunologię. Jak dotąd badania nad AIDS koncentrowały się cały czas wyłącznie na samym wirusie HIV. Jest to artykuł pochodzący z najbardziej prestiżowego czasopisma naukowego o nazwie "Science". To nie jest byle jaka gazeta czy artykuł napisany przez jakiegoś tam dziennikarza, ale przez specjalistów. Czytamy tu, że badania nad AIDS przenoszą się na immunologię.

Również to zdanie jest bardzo ciekawe: Większość badań koncentrowało się na tym, w jaki sposób dochodziło do zachorowań. Tak rzeczywiście było. Obecnie jednak mnóstwo nowych, rzucających wyzwanie badań zaczyna na nowo koncentrować się na tym, dlaczego niektórzy ludzie pozostają zdrowi? Dlaczego niektórzy ludzie pozostają zdrowi?

Możliwe, że odkrycia te pomogą w odnalezieniu skutecznej szczepionki. Najbardziej istotne jest jednak to, że obecnie mnóstwo nowych badań skupia się na znalezieniu odpowiedzi na pytanie, dlaczego niektórzy ludzie pozostają zdrowi? Jest to bardzo interesujący artykuł.

Spójrzmy jeszcze na to zdanie: Naturalna obronność organizmu zwalczająca wirusa HIV. W ten sposób podsumowano te wcześniejsze badania. W tej rubryce wymienione są instytucje medyczne i uczeni prowadzący badania nad AIDS. Druga rubryka wymienia przedmiot badań a trzecia opis dokonanego odkrycia.

Tutaj jest nazwa instytucji prowadzącej badania: Kalifornijski Uniwersytet w Los Angeles a także Uczelnia Medyczna w Nowym Jorku. David Ho jest obecnie bardzo dobrze znanym naukowcem. Centrum Badań nad AIDS. Uczelnia medyczna na Harvardzie. Kalifornijski Uniwersytet w San Francisco. Uniwersytet w Nowym Jorku.

Wynika z tego, że obecnie wielu naukowców oraz instytucji medycznych koncentruje się na immunologii. Popatrzmy, co stanowi przedmiot badań: Niezarażeni homoseksualiści płci męskiej, wielokrotnie odbywający stosunki seksualne z chorymi partnerami. Co to oznacza? Oznacza to, że przeprowadzono tu badania nad mężczyznami, którzy jeszcze nie byli nosicielami wirusa HIV. Nie było żadnych dowodów na obecność wirusa HIV w ich organizmach. Chodzi tu o mężczyzn, którzy są homoseksualistami odbywającymi analne stosunki homoseksualne z chorym już na AIDS partnerem płci męskiej. Zwykle w takich sytuacjach uważa się, że tacy ludzie muszą zachorować na AIDS.

Wbrew pozorom jednak, wielu z nich nie stało się nosicielami wirusa HIV. Oto jak podsumowano ten fakt w rubryce Odkrycia: Obwodowe, jednojądrowe komórki wytwarzały interleukinę-2, gdy były stymulowane przez peptydową otoczkę wirusa HIV-1, co wskazuje na wcześniejszy kontakt z wirusem połączony z reakcja komórek.

Spróbujmy to wyjaśnić. Interleukina-2, produkowana jest przez komórki T. Oznacza to, że np. jakiś homoseksualista wielokrotnie odbywa stosunek seksualny z mężczyzną chorym na AIDS. Pomimo tego jednak nie zaraza się. W jego ciele nie stwierdza się obecności wirusów.

Naukowcy pobrali próbkę jego krwi i wyizolowali z niej komórki T. Chodziło oczywiście o krew tego zdrowego a nie chorego mężczyzny.

Następnie, te pobrane od zdrowego mężczyzny, wyodrębnione limfocyty T, wystawili w laboratorium na kontakt z wirusem AIDS. W wyniku tego komórki T zaczęły natychmiast wytwarzać interleukinę-2. Interleukina-2 jest substancją wytwarzaną zawsze w wyniku ataku jakiegoś wroga.

Inaczej mówiąc naukowcy odkryli, że komórki T zachowały w pamięci dane na temat wirusa HIV. Dlaczego? Czemu tak szybko rozpoznały tego wirusa? Było tak oczywiście, dlatego, że już kiedyś musiały stoczyć walkę z tym wirusem i pokonały go. Następne badania dotyczyły, niezarażonych osób heteroseksualnych, będących partnerami osób zarażonych, wielokrotnie odbywających ze sobą stosunki seksualne bez stosowania środków ochronnych. Jest to bardzo interesująca grupa.

Do tej grupy nie należą homoseksualiści, ale normalni heteroseksualni mężczyźni. W tym przypadku mąż lub żona niestety stali się nosicielami wirusa HIV. Dlaczego stali się nosicielami? Być może do zakażenia doszło w wyniku transfuzji krwi? Nie wykluczone też, że powodem zarażenia była hemofilia - choroba wymagająca częstego przetaczania krwi. W ten sposób mogli oni stać się nosicielami.

Powiedzmy, że moja żona ma taki problem i przypadkowo stała się nosicielką. Ja jednak nadal regularnie współżyję z nią i to bez zabezpieczenia w formie prezerwatyw. Pomimo tego jednak ciągle jestem zdrowy.

Lekarz pobiera próbkę mojej krwi do badania i co odkrywa? Komórki CD4 niezarażonych partnerów natychmiast powielają się w wyniku zetknięcia z otoczką białkową wirusa HIV, co świadczy o wcześniejszym kontakcie i odpowiedniej reakcji komórkowej. Pamiętacie komórki CD4?

Oznacza to, że kiedy moje komórki T zetknęły się z wirusem HIV, wówczas komórki CD4 zaczęły się rozmnażać. Znów dowodzi to, że moje komórki T posiadają informacje o tym, pochodzącym od mojej żony wirusie, bo już wcześniej się z nim zetknęły. Dzięki temu ponownie moje limfocyty T poradziły sobie z tym wirusem. Następną grupę stanowią pacjenci z ostrym zakażeniem wirusami HIV. Taki pacjent z pewnością musiał nabawić się tego w wyniku transfuzji krwi, przez co bardzo duża ilość wirusów HIV wtargnęła do jego ciała. Dlatego mówimy tu o ostrym zakażeniu. Do jakiego odkrycia doszli uczeni w tym przypadku?

Początkowa inwazja wirusów została powstrzymana dzięki szybkiej reakcji limfocytów T. W tym przypadku organizm został zaatakowany przez bardzo duża liczbę wirusów. Trzy dni później lekarz pobrał krew do badania, aby sprawdzić liczbę wirusów. Pierwszego dnia stwierdził 10 tys. wirusów, ale 3 dni później znalazł już tylko 10 wirusów. Co stało się z resztą, czyli z tymi dziewięcioma tysiącami dziewięćset dziewięćdziesięcioma wirusami? Uczeni stwierdzili, że wirusy te, jak tu czytamy, zostały zabite przez komórki T. Myślę, że te dane w zupełności nam wystarczą.

Pozwoliłem sobie na to dłuższe wyjaśnienie, ponieważ wielu ludzi o tym nie wie i dlatego że wielu lekarzy jeszcze dzisiaj nadal uważa, że z AIDS w żadnym wypadku nie można się wyleczyć. Okazuje się jednak, że jeśli organizm dysponuje silnym systemem obronnym, wówczas z powodzeniem może pokonać wirusa HIV. I rzeczywiście musi to być zgodne z prawdą, bo jak wynika z danych statystycznych 95% ludzi, którzy doznali przypadkowego ukłucia igłą strzykawki, skutecznie zwalczyło wirusa. Nie chciałbym przez to powiedzieć, że pochwalam homoseksualizm czy w ogóle współżycie seksualne bez żadnego zabezpieczenia. Chcę tylko zasugerować, że nie powinniśmy przesadnie bać się kontaktu z chorymi osobami. Istnieje grupa zdrowych mężów, których żony chorują na hemofilię i są nosicielkami wirusa HIV. Żyjąc z tą świadomością trudno jest tym małżeństwom odbywać normalne stosunki seksualne. Ponieważ żona jest nosicielką, mąż obawia się, że zarazi się od niej. Z tego powodu wiele par się rozwodzi.

Istnieje jednak też sporo małżeństw, które pomimo tego nadal ze sobą współżyją. Fakt ten może świadczyć o tym, że są to małżeństwa z prawdziwego zdarzenia. To jest prawdziwe małżeństwo! Czy wy stanowicie takie małżeństwa?

Czy jeśli twój mąż czy twoja żona odkryje, że chorujesz na AIDS, to czy zostanie przy tobie? Jeśli nadal pozostaniecie małżeństwem, to wcale jeszcze nie oznacza, że musicie zachorować, nawet jeśli będziecie współżyć ze sobą. Kiedy o tym przeczytałem, bardzo chciałem spotkać się z tymi małżeństwami. W tej sprawie skontaktowałem się nawet z lekarzami, którzy znali tych ludzi. Nie wiem jak to jest w Niemczech, ale w Stanach Zjednoczonych takie sprawy objęte są ścisłą tajemnicą. Dlatego lekarze nie zgodzili się podać mi nazwisk tych osób. Chciałem spotkać się z nimi, aby sprawdzić, jakiego pokroju są ludźmi. Myślę, ze z pewnością są kochanymi osobami. Wiele małżeństw w takiej sytuacji bierze rozwód.

Niestety, zwykle, gdy osoba, która była nosicielem wirusa HIV zmuszona jest do wzięcia rozwodu, wtedy szybko zaczyna chorować na AIDS. Dlaczego tak jest? Właśnie!

Stres, złość. Pomimo tego, że nadal je tą samą żywność, to brak miłości osłabia komórki T i wówczas wirus HIV rozwija się z łatwością. Bardzo ciekawe jest to, że ci, którzy nadal pozostają w związku małżeńskim, zwykle nie chorują.

Moja żona, która stała się nosicielką wirusa HIV w wyniku częstych transfuzji krwi, nie choruje na AIDS, a ja nie zostaję zarażony.

Co jest tego powodem?

To miłość sprawia, że komórki T są nadal silne. Silne są zarówno komórki T w organizmie mojej żony, jak i te, które są w moim ciele.

Ja otaczam ją miłością. Powiedzmy, że jako mąż, wiedząc o tym, że żona jest nosicielką, unikam kontaktów seksualnych. Oczywiście ona jest w stanie mnie zrozumieć. I myślę, że pomimo tego nadal możemy się kochać.

A co się stanie, jeśli jednak nie zważając na niebezpieczeństwo, nadal będziemy ze sobą współżyć? Są tacy, którzy wiedząc o tym zdziwieni powiedzieliby: Nie rozumiem, co to za ludzie? Nie mogę z całą pewnością tego stwierdzić, ale oni musza być ludźmi, którzy potrafią kochać.

Pewnie dlatego ta miłość chroni ich przed tą chorobą już od 15 lat.

Minęło 15 lat i pomimo aktywności seksualnej stan zdrowia żony nie pogorszył się.

W przypadku zaś innych małżeństw, już po 2 czy 3 latach zwykle dochodzi do rozwoju choroby.

Jednak, chociaż moja żona jest nosicielką od 15 lat, nadal jest zdrowa, a moje komórki T cały czas wiedzą jak pokonać tego wirusa. Oznacza to, że kiedy wirus HIV dostanie się do mojego organizmu, moje komórki T potrafią się z nim rozprawić.

Czy to nie jest piękne?

A zatem, żeby wyleczyć się z AIDS, co trzeba zrobić?

Trzeba wzmocnić komórki T.

Myślę, że warto o tym pamiętać. A co stałoby się, gdybym się rozwiódł z moja żoną? Powiedziałbym do niej: Ty jesteś nosicielką wirusa HIV, więc ja nie mogę dłużej z tobą żyć. W wyniku tego, moja żona będąc nosicielką, mogłaby w ciągu roku zachorować na AIDS. A czy ja sam odchodząc od żony, uchroniłbym się od tej choroby? Myślę, że nie.

Miłość jest tym czynnikiem, który podtrzymuje nasze zdrowie. Widzimy, że nawet mówiąc na temat AIDS, możemy zauważyć, jak ważna jest miłość.

Zawarta jest w tym niezwykle głęboka nauka. Z tego właśnie powodu moim pragnieniem jest pojechać do San Francisco.

Opracowaliśmy bardzo dobry program dla chorych na AIDS.

Domyślam się, że chcecie zadać mi teraz pytanie:

Czy znam kogoś, kto był nosicielem, ale teraz już nim nie jest?

Moja odpowiedz brzmi: Tak! Zacznę może od osób, które nie były moimi pacjentami. Przypadki wyleczenia stwierdzono na najbardziej prestiżowych uczelniach medycznych, np. na Uniwersytecie Johna Hopkinsa.

Znane są też przypadki pacjentów chorych na AIDS, którzy wrócili do zdrowia ok. 4 lata temu. Oznajmiono wtedy, że trzy osoby będące nosicielami wirusa HIV, zostały całkowicie wyleczone. Zgadnijcie, do jakich doprowadziło to wniosków?

Konkluzja, do jakiej doszli uczeni w wyniku stwierdzenia powrotu do zdrowia tych 3 osób, była bardzo zabawna. Podobne zdarzenie miało miejsce na Uniwersytecie w Miami, Gdzie stwierdzono przypadki 5 osób, które przestały być nosicielami.

Jednakże Uniwersytet w Miami tego nie opublikował.

Uniwersytet Johna Hopkinsa natomiast, z tego samego powodu zwołał specjalną konferencje prasową. Wszystkie amerykańskie stacje telewizyjne pokazały krótkie sprawozdanie z tej konferencji.

Byłem zbulwersowany, kiedy w czasie emisji tego programu telewizyjnego usłyszałem, jak naukowcy wyjaśnili powód wyleczenia tych kilku pacjentów.

Uznano to za niezwykle ważne wydarzenie, które wzbudziło zainteresowanie na całym świecie.

Ci trzej pacjenci przestali być nosicielami wirusa HIV.

My wierzymy, że stało się tak, dlatego bo po prostu ich kom. T nabrały sił. Stało się tak dzięki temu, że ci pacjenci zmienili styl życia. Przestali zażywać narkotyki, pić alkohol i zaczęli odżywiać się zdrowo.

My wierzymy, że to wzmocniło ich komórki T.

Z tego powodu wszystkim, którzy chcą zapobiegać czy leczyć AIDS, zalecamy, aby wzmocnili swoje kom. T przez zmianę stylu życia. Tego właśnie oczekuje od nich Bóg.

Ale, czy wiecie, do jakiego wniosku doszli ci uczeni?

Pewien specjalista pojawił się na ekranach telewizorów i powiedział: My tego nie rozumiemy. To jest bardzo dziwne. Wydaje się nam, że to, iż ci pacjenci wrócili do zdrowia spowodowane było tym, że w ich przypadku przyczyna choroby miała inne podłoże genetyczne.

To bardzo smutne.

To przykre, ale dzisiaj lekarze na całym świecie są pesymistycznie nastawieni do kwestii leczenia pewnych chorób.

Są podświadomymi pesymistami. Dla mnie to stwierdzenie było czymś szokującym. Takie słowa mogą pociągnąć za sobą poważne konsekwencje.

To, co ja powiedziałem tutaj na temat AIDS napawa optymizmem.

I ten optymistyczny punkt widzenia zawierał w sobie racjonalny sens. Nie myślę też, że byłem zbyt stronniczy uzasadniając ten pogląd. Jest to bardzo naukowy punkt widzenia. Stanowi to po prostu drugą stronę medalu. Zgadzam się, co do tego, że jest to bardziej radykalny punkt widzenia.

Biorąc jednak pod uwagę te wszystkie dane, które tu przedstawiłem, nie ma wątpliwości, po której stronie jest racja. Nie rozumiem jednak, dlaczego dzisiejsi lekarze zauważają tylko jedną stronę medalu. Ich zdaniem pacjent chory na AIDS musi umrzeć. Tak wygląda tradycyjny pogląd na tę sprawę.

Czy wiecie, dlaczego ci ludzie nie chcą przedstawić tego zagadnienia w optymistyczny sposób?

Jest tak, ponieważ firmy farmaceutyczne straciłyby biznes! To jest wielki problem! Biznes związany z AIDS jest wielkim biznesem. Jest to wielomiliardowy biznes.

Żeby robić duże pieniądze, albo żeby być sławnym w świecie medycyny, trzeba posiadać ten podświadomy pesymizm.

Dlaczego?

Dlatego, że ten podświadomy pesymizm ma przynieść chwałę człowiekowi.

Poprzez optymizm zaś możemy oddać chwalę Bogu. Jest to bardzo poważny problem. Z tego właśnie powodu, przynajmniej my - adwentyści, powinniśmy pokazywać światu tę druga stronę medalu. Musimy mówić, że jest Bóg, i że z tym Bogiem możliwe jest wyleczenie AIDS.

Kiedyś spotkałem w Brazylii młodego człowieka. Miał w oczach łzy, kiedy powiedział do mnie:

Doktorze Lee, właśnie dowiedziałem się, że jestem nosicielem wirusa HIV.

Jestem homoseksualistą. Co ja mam robić? Zapytał.

Wtedy ja powiedziałem do niego: Mój bracie. Czy ty wierzysz w Boga?

Tak.

On był szczerym chrześcijaninem, pomimo tego, że był homoseksualistą.

Wyjaśniłem mu wszystko na temat homoseksualizmu. To nie twoja wina - powiedziałem. Był bardzo szczęśliwy, kiedy to usłyszał. Doktorze Lee, jesteś pierwszym człowiekiem, który powiedział mi, że to nie moja wina. Wszyscy oskarżają mnie tylko, zarzucając mi, że to moja wina. Ty homoseksualisto! Ty jesteś zboczony! Zmień się! Jeśli się nie zmienisz, Bóg cię przeklnie!

Homoseksualizm jest najczęściej konsekwencją grzesznego życia pokoleń. Nie zawsze winą za to można obarczać samego homoseksualistę.

Najczęściej problem ten ma swój początek w genach przodków.

Powodem są pewne zmiany w genach mózgu, tak że stają się one anormalne. Konsekwencją zaś tego jest zmiana orientacji seksualnej. Niektórzy homoseksualiści płaczą z tego powodu.

Bardzo chcieliby być heteroseksualnymi mężczyznami, ale nie odczuwają żadnego pociągu do kobiet.

Tak więc, powiedziałem do tego młodego człowieka: To nie twoja wina. Na co on uradowany odpowiedział: Dziękuję. Tacy ludzie też mogą się zmienić. Oczywiście musi to mieć związek ze zmianą genów.

W czasie tych wykładów wielokrotnie wykazaliśmy, że Boża miłość potrafi naprawiać uszkodzenia genów.

Zapytałem więc tego młodego człowieka, czy w to wierzy?

Wtedy on odpowiedział: Tak.

Miej zawsze nadzieję - powiedziałem. Boża miłość i nasz program zdrowia mogą wzmocnić twoje komórki T. Czy w to wierzysz? Tak.

I wówczas on zaczął się uśmiechać i powiedział: Czy mogę przez to rozumieć, że pewnego dnia Bóg zmieni moją orientację seksualną?

Tak. Nie wykluczenie też, że tak się nie stanie, ale bez wątpienia to jest możliwe.

Największym naszym problemem jest to, że się poddajemy. Nie koncentrujcie się na tym czy to jest osiągalne czy nie. Koncentrujcie się jedynie na tym, że to jest możliwe. Jesteśmy tak bardzo legalistyczni, że skupiamy swoją uwagę tylko na tym czy możemy to osiągnąć czy nie. To jednak nie jest aż tak istotne.

Najważniejsze jest to czy każdego dnia wierzycie, że możecie to osiągnąć? Codzienna wiara i nadzieja są ważniejsze niż samo dążenie do osiągnięcia celu. I w razie niepowodzenia nigdy nie myślcie, że nie udało się wam, bo tego nie osiągnęliście.

Jeśli dzisiaj wasze nastawienie do tego jest szczere i pragniecie to osiągnąć, to miejcie nadzieję, że tak się stanie, bo Bóg jest z wami.

Koncentrujcie się na jednym dniu, a gdy go przeżyjecie tak jak powinniście, to ten jeden dzień będzie waszym osiągnięciem.

Następnie starajcie się żyć w taki sposób następnego dnia i wtedy ten kolejny dzień będzie waszym osiągnięciem. My niestety bardzo często myślimy w bardzo legalistyczny sposób.

Jeśli on tego nie osiągnie - myślimy - to znaczy, że do niczego się nie nadaje.

Ale to tak naprawdę nie ma znaczenia. Idźcie przez życie z nadzieją i z Bożą mocą.

To właśnie powiedziałem temu młodemu człowiekowi.

Mój bracie. Nie chodzi tu o to czy ty staniesz się normalnym heteroseksualnym mężczyzną, ale czy wierzysz, że Bóg może cię zmienić. Żyj dzień po dniu z nadzieją, a wtedy dzień po dniu Bóg będzie uznawał cię za normalnego człowieka. My jesteśmy uznani za sprawiedliwych przez wiarę.

I on powiedział wtedy: Tak! Od tamtej chwili uwierzył. Powiedział: Tak! Zapytał jeszcze: Czy od tej pory, Bóg uznaje mnie za normalnego?

Tak ? odparłem. Żyj normalnym, duchowym życiem. Ja to robię. Modlę się.

Potem wprowadził w życie nasz program zdrowia.

I modlił się o to, by mógł stać się normalnym pod względem seksualnym mężczyzną. Od tamtej pory upłynęło już pięć lat.

Jakieś trzy miesiące temu, ktoś z Nowego Jorku próbował skontaktować się ze mną telefonicznie. Za każdym razem automatyczna sekretarka przekazywała od tej osoby taką wiadomość: Doktorze Lee, proszę! Doktorze Lee, proszę! Ja jednak byłem tak zajęty, że nie byłem w stanie odpowiedzieć.

W końcu, ten człowiek zadzwonił do mnie chyba już po raz dziewiąty, akurat w chwili, gdy spożywałem obiad na stołówce. Obliczył, że będzie to najlepszy czas, żeby mnie złapać. Pomyślałem sobie wtedy: Znowu ktoś ma pytanie. Cały czas zadawano mi jakieś pytania. Byłem już zmęczony ciągłym odpowiadaniem na pytania. Pomyślałem więc sobie: Jakie to pytanie będzie mi postawione tym razem?

Podniosłem słuchawkę i powiedziałem: Halo! A on powiedział: Doktorze Lee! Czy pan mnie pamięta? Wtedy ja odparłem: tak! Oczywiście, że cię pamiętam.

Doktorze Lee, nie jestem już nosicielem wirusa HIV! Dlatego cały czas próbowałem się z panem skontaktować. Powiedziałem wtedy: Chwała Bogu! Tak!

Modliłem się każdego dnia. Codziennie żyłem zgodnie z waszym programem zdrowia. I właśnie odebrałem wyniki badań.

I chociaż wynik ostatnich badań przeprowadzonych w ubiegłym roku był jeszcze dodatni, to tym razem wreszcie jest ujemny! Chwała Panu!

Szatan stara się dzisiaj rozprzestrzeniać tę straszną chorobę po całym świecie. Ale temu młodemu człowiekowi udało się, pomimo tego, że był homoseksualistą. On zrozumiał i uwierzył, że Jezus akceptował go takim, jakim był. Trwał w modlitwach: O Boże! Zmień mnie! I wiecie, co jeszcze powiedział mi ten młody człowiek? Doktorze Lee, ja teraz spotykam się z dziewczyną. Trudno mi powiedzieć, czy jestem już zupełnie zmieniony, ale teraz moim seksualnym partnerem nie jest mężczyzna i ja już tego nie robię. Nie mam pewności czy jestem całkowicie normalnym mężczyzną czy nie. Ale jakoś raduję się, żyjąc z moja dziewczyną. Jeszcze nie wiem, czy będę mógł się z nią ożenić, dlatego proszę o modlitwę w tej intencji. Oczywiście - odparłem.

Najważniejsze jest, aby zawsze starać się być w Chrystusie. Dlatego powiedziałem mu: Bez względu na to, czy to osiągniesz, czy nie, Jezus mówi ci: Trwaj we mnie. Trwaj w mojej miłości. Czy to nie jest piękne?

Nigdy nie patrz na swoje brudne stopy, które symbolizują twoje grzechy. Patrz raczej na Chrystusa, który codziennie chce je obmyć i ponownie ci wybaczyć. On mówi: Trwaj we mnie. Więc ten młody człowiek powiedział: Tak!

Na koniec poprosiłem go jeszcze, aby dał mi znać, gdy będzie miał dobrą wiadomość. Jak dotąd sam nie spotkałem osoby, która doznałaby całkowitej zmiany. Ale kiedyś znalazłem taki przypadek w pewnym czasopiśmie wydawanym przez baptystów. Przeczytałem tam świadectwo nawrócenia byłego homoseksualisty, który twierdził, że został całkowicie uwolniony od swojej słabości i stał się w pełni heteroseksualnym mężczyzną. Przeczytałem to w cieszącym się dużym poważaniem czasopiśmie. Osobiście, niestety jeszcze nie zetknąłem się z taką osobą. Mam jednak nadzieję, że pewnego dnia Bóg da mi to szczęście.

Zapewne pamiętacie opisaną w Biblii historię uzdrowienia Naamana. Naaman zabrał do niewoli mała dziewczynkę. Biblia mówi, że człowiek ten został zarażony trądem. Możemy przypuszczać, że nie był on dobrym człowiekiem. Wielokrotnie wraz ze swoją armią napadał na lud Boży. Z pewnością zabijał ludzi i brał ich do niewoli. Palił ich domy. Był arcywrogiem Boga oraz Izraelitów.

Naaman należał do najbardziej znienawidzonych przez Izraelitów ludzi. W Izraelu z pewnością nie było ani jednej osoby, która mogłaby darzyć Naamana sympatią. Ja dość dużo myślałem o Naamanie. Zastanawiałem się, dlaczego on tyle razy wyruszał, aby walczyć z Izraelem? Dlaczego potem zachorował na trąd? Czy wiecie, jakie zdanie mógł mieć o Naamanie sam Bóg? Bóg mógł uważać Naamana za dobrego człowieka. Jest to bardzo interesujące.

Przeczytajmy, co Biblia mówi na temat Naamana. 2 Król. 5,1: "A Naaman, dowódca wojsk króla Aramu, był mężem znamienitym u swego pana i wielce poważanym," Dalsza część tego wersetu jest niezwykle interesująca: "gdyż przez niego Pan dał zwycięstwo Aramowi" (Syryjczykom - BG). Czy wcześniej czytając ten fragment, zwróciliście na to uwagę? Wynika z tego, że Bóg był zawsze z Naamanem, kiedy on walczył z Izraelem! To Bóg dawał Naamanowi i Syrii zwycięstwo. Dlatego Syria zawsze zwyciężała. Z tego też powodu król Syrii kochał Naamana. Jak to zrozumieć?

Myślę, że Naamana mogły łączyć z Bogiem jakieś ciekawe relacje. Niestety pomimo tego Naaman zachorował na straszliwą chorobę i znalazł się w takim samym położeniu jak ktoś, kto w dzisiejszych czasach choruje na AIDS. Pamiętajmy, że Naaman był wówczas kimś, kogo lud Boży uznawał za swojego i Bożego wroga. E. White napisała, że jest wielu członków ludu Bożego poza naszym Kościołem. Takie osoby są nawet w gronie naszych wrogów. Wygląda na to, że tu opisany został taki przypadek.

Osobiście wierzę, że Naaman mógł być człowiekiem szukającym prawdy. I kiedy poznał Boga Izraela, nie mógł oprzeć się wrażeniu, że on jest tym prawdziwym Bogiem. I może myślał sobie tak: Napadnę na Izraelitów i jeśli oni mnie pokonają, to będzie to oznaczać, że Bóg jest z nimi. Ponieważ ja mam silniejsza armię, będzie to znak, że ich Bóg to sprawił. Tak wiec Naaman wiele razy próbował, ale zamiast przegrywać, Bóg dawał zwycięstwo armii Naamana. Było to bardzo frustrujące doświadczenie.

Naaman pewnie przeżywał stres z tego powodu, osłabiając w ten sposób swoje komórki T, co spowodowało, że zachorował na trąd. Może w czasie jednej z wypraw Naaman zabrał do niewoli jednego z izraelskich kapłanów, który powiedział do niego: Ty poganinie! Wziąłeś do niewoli kapłana potężnego izraelskiego Boga! Ten Bóg, który jest w niebie przeklnie cię za to i umrzesz z powodu trądu! Gdy Naaman to usłyszał był wściekły i skazał tego kapłana na śmierć. Wiecie, co myślał ten kapłan, gdy umierał? Umierając myślał, że jest męczennikiem. Czy jednak na tym polega prawdziwe męczeństwo? Czy tak ma wyglądać nasze chrześcijaństwo?

Wyglądało na to, że wówczas Izraelici nie znali Boga. Bóg jednak obserwował jak Naaman szukał prawdy. I musiał posłać Naamanowi kogoś, kto pokazałby mu prawdziwy obraz Boga. Bóg wszędzie szukał kogoś takiego, ale jedyną osoba, jaką znalazł była mała dziewczynka. Dlatego Bóg sprawił, że została ona zabrana przez Naamana do niewoli. Wszystko po to, aby zbawić Naamana.

Ta dziewczynka została wzięta do niewoli i była służącą pani Naaman. Gdy pewnego dnia dziewczynka dowiedziała się, że Naaman nabawił się trądu, powiedziała do pani Naaman: Mój Bóg, Bóg Izraela kocha pani męża i chętnie uzdrowi go z trądu, gdyż on jest Stwórcą całego wszechświata. Dlatego też on kocha wszystkich, kocha też Syryjczyków. Wtedy pani Naaman powiedziała: Właśnie takiego Boga mój mąż cały czas szukał. Pani Naaman postanowiła porozmawiać z mężem i powiedziała: Kochanie ta mała dziewczynka powiedziała tak i tak. Wtedy Naaman powiedział: Właśnie takiego Boga szukałem. Takiego Boga pragnę. Chociaż jestem Naamanem Syryjczykiem, chociaż jestem arcygrzesznikiem. Tak! Jeśli Bóg jest Bogiem wszechświata, to on powinien mnie wysłuchać. Więc ta mała dziewczynka powiedziała: Jest w Izraelu pewien prorok. Proszę, udaj się do niego. Czy to widzicie? Tylko ta mała dziewczynka znała wtedy Boga. A ci wielcy teolodzy nie znali go.

Oni pogardzali miłością i zlekceważyli to, co najważniejsze. Jedyną osobą, której Bóg mógł użyć, aby pokazać Naamanowi prawdę była ta mała dziewczynka. Aby poruszyć serce Naamana potrzebne było objawienie Bożej mocy. I wtedy król Syrii wysłał list do króla Izraela. Pamiętacie, jak król izraelski zareagował, gdy go przeczytał? Kto może wyleczyć chorego na trąd?!

Na pewno król Syrii szuka pretekstu, żeby znów napaść na Izrael! A ta mała dziewczynka powiedziała do Naamana, aby udał się do Elizeusza. Czy Elizeusz wyszedł osobiście na spotkanie Naamana? Nie! Przekazał tylko polecenie: Udaj się do rzeki Jordan. Gdy Naaman to usłyszał zdziwiony i rozgniewany powiedział: Jordan?! Jeśli ta rzeka miałaby mnie wyleczyć, to w Damaszku są lepsze rzeki! My mamy rzekę Abana i Parpar.

Nie ma czasu, żeby teraz szczegółowo o tym czytać, ale te dwie rzeki nosiły nazwy Abana i Parpar. Sprawdziłem znaczenie nazw tych dwóch rzek. Czy wiecie, jakie jest dosłowne znaczenie rzeki Jordan? Słowo Jordan znaczy: rzeka płynąca z nieba. Takie piękne znaczenie ma to słowo.

Czyli moglibyśmy powiedzieć, że jest to poselstwo zdrowia albo program Nowy Start pochodzący z nieba. A jakie znaczenie mają słowa Abana i Parpar? Abana znaczy skały. Domyślam się, że ma to związek z pierwiastkami chemicznymi. A co oznacza Parpar? Parpar znaczy: szybko, szybko. Te dwa słowa mogłyby oznaczać: Używaj pierwiastków chemicznych, albo leków chemicznych szybko, szybko. Tak wiec Naaman mógł przez to powiedzieć: My w Damaszku możemy użyć różnych chemicznych środków i leczyć szybko, szybko. A ty proponujesz mi jakieś poselstwo zdrowia z nieba o nazwie "Nowy Start"? Masz na myśli, że ja mam żyć według tego poselstwa, które wypływa z rzeki Jordan? Zapomnij o tym!

Ale sługa Naamana powiedział: Gdyby Elizeusz poprosił cię, żebyś złożył w darze milion marek, to zrobiłbyś to, prawda? Ale Naaman był zły. Wiecie, co Naaman powiedział? Ja myślałem, że on do mnie wyjdzie, położy ręce na moim pokrytym trądem ciele, następnie wzniesie swoja głowę ku górze i zwracając swój wzrok w kierunku swojego Boga powie: O, Boże Izraela, uzdrów tego człowieka. Czegoś takiego Naaman się spodziewał. Czy wiecie, co to znaczy?

Naaman bał się spotkać twarzą w twarz z Bogiem, który uzdrawia. My grzesznicy zawsze chcemy mieć kogoś, kto stałby pomiędzy nami a Nim. Jakiegoś innego człowieka. To dlatego Elizeusz nie wyszedł, aby osobiście spotkać się z Naamanem. Naaman, zatem musiał spotkać się z Bogiem twarzą w twarz.

W końcu wszedł do rzeki Jordan. Duch Święty zdołał nakłonić go do tego. Naaman musiał zanurzyć się w Jordanie 7 razy.

Żywienie, ćwiczenia fizyczne, woda, światło słoneczne, wstrzemięźliwość, świeże powietrze, odpoczynek oraz nade wszystko ufność w Bożą moc. I Naaman został oczyszczony z trądu. Czy ta historia nie przypomina doświadczenia tego młodego Brazylijczyka? W końcu Naaman odnalazł Boga.

Nikt nie zastosował tu żadnej terapii, ale było to nowe życie według programu "Nowy Start": Zdrowe żywienie, ćwiczenia fizyczne, woda... Siedem razy w poselstwach z nieba. To poselstwo zostało dane z nieba.

My jesteśmy dzisiaj tą małą dziewczynką. My jesteśmy tym posłańcem, który ma zwiastować poselstwo o kochającym Bogu nawet homoseksualistom. Ja udaję się do San Francisco, żeby mówić o Bogu, który kocha homoseksualistów chorych na AIDS. Kiedy cały świat mówi, że Bóg czuje wstręt do homoseksualistów, i że AIDS to kara za ich grzechy, ja mówię: To nie jest Boże przekleństwo czy kara. Jesteście chorzy na AIDS, bo Bóg chce wam pokazać swoją chwałę. A Bożą chwałą jest to, że Bóg cię kocha i leczy twoje choroby. To jest trójanielskie poselstwo, bo On jest Stwórcą.




Plik "AIDS" w innych formatach do pobrania i wydruku:

WORD DOC-MS Word

PDF PDF-Acrobat Reader